Zaczynam dziś podróż donikąd. Kupiłam bilet, spakowałam walizki i wsiadam do pociągu. W podróży łatwiej się żyje. Każdy myśli że ma się jakiś cel, nikt nie wie że jest to wyprawa donikąd. Zostawiłam w domu moje marzenia. Zamknęłam je w ciemnej szufladzie. Bo świat nie może nimi żyć, bo musi być choć trochę realny.
Bilet był zbyt tani... obawiam się, że podróż może biec przez zniszczone szyny. Ale teraz już nie mam wyjścia, oglądam przez szybę stację kolejową. Wyruszam...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz